Remaster gry "Wiedźmin 3" robi wrażenie. Ale mam deja vu z Cyberpunka 2077
Sprawdziliśmy jak prezentuje się aktualizacja, którą już jutro otrzymaja gracze z całego świata.
Wiedźmin 3: Dziki Gon – Remaster to jedna z tych aktualizacji, przy których trudno powiedzieć, że twórcy po prostu „coś poprawili”. Mówimy tutaj o potężnym pakiecie zmian, który w moim przypadku na PlayStation 5 ważył około 45 GB. To niemal tyle, ile zajmuje sama podstawowa wersja gry według wcześniejszych wymagań. I właśnie dlatego już na samym początku warto docenić jedną rzecz - remaster jest dostępny za darmo dla posiadaczy gry. CD Projekt RED nie każe ponownie kupować jednej z najważniejszych gier w historii polskiego gamedevu.
Co więcej, nie jest to po prostu powtórka z aktualizacji next-gen, która pojawiła się kilka lat temu. Samo CD Projekt RED podkreśla, że nigdy wcześniej nie wprowadziło jednocześnie aż tak daleko idących zmian w kluczowych elementach gry. Remaster obejmuje grafikę, animacje, walkę, rozwój postaci, zachowanie przeciwników, interfejs, funkcje dostępności i szereg innych elementów.
Miałem okazję ograć aktualizację jeszcze przed jej oficjalnym wejściem i sprawdzić ją na PlayStation 5. I tutaj od razu ostrzeżenie: nie obyło się bez problemów.

Najpierw trzeba było w ogóle uruchomić Wiedźmina 3
Zanim jednak przejdę do zachwytów nad nową oprawą, muszę wspomnieć o czymś, co trochę mnie zaskoczyło. Wersja na PS5, którą testowałem przed oficjalnym udostępnieniem aktualizacji, miała problemy z uruchomieniem gry.
Po odpaleniu Wiedźmina 3 pojawiały się problemy z rozdzielczością obrazu, a ekran potrafił przywitać mnie kolorami, których raczej nie spodziewałbym się zobaczyć w Królestwach Północy. Raz było zielono, innym razem czerwono, a obraz potrafił zostać tak mocno rozciągnięty, że korzystanie z menu stawało się praktycznie niemożliwe.
Co istotne, problem dotyczył właśnie Wiedźmina 3. Inne gry na PS5 działały normalnie. Ostatecznie udało się jednak wszystko okiełznać i przeprowadzić testy. Trudno powiedzieć, czy identyczne problemy pojawią się po premierze u innych graczy - testowałem aktualizację jeszcze przed jej oficjalnym wejściem, więc niewykluczone, że część tych problemów zostanie poprawiona w kolejnych poprawkach. Po uruchomieniu gry szybko okazało się jednak, że warto było się z tym pomęczyć.
Wiedźmin 3 przestał wyglądać jak gra z 2015 roku
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oczywiście grafika. I tutaj trzeba postawić sprawę jasno - to nadal jest remaster, a nie remake. CD Projekt RED nie stworzyło Wiedźmina 3 od nowa na nowym silniku i nie przebudowało całego świata od podstaw. Mówimy o tej samej grze, tych samych lokacjach, tych samych postaciach i tych samych przygodach. Tyle że teraz wyglądają one zdecydowanie lepiej.
Największą różnicę widać w oświetleniu. Zachody słońca, promienie przebijające się przez drzewa, światło odbijające się od wody czy sposób, w jaki prezentują się całe połacie terenu, robią naprawdę duże wrażenie. CD Projekt RED mówi o bogatszym w detale środowisku, poprawionych teksturach, efektach wizualnych i bardziej złożonym oświetleniu. I nie są to wyłącznie marketingowe hasła.

Na załączonym screenshocie dobrze widać, jak mocno oświetlenie potrafi zmienić odbiór lokacji. Ten sam Wiedźmin 3, którego znamy od ponad dekady, dzięki nowej oprawie momentami wygląda jak znacznie młodsza produkcja.
I jest w tym pewna ironia. Gra wygląda teraz tak dobrze, że aż zacząłem się zastanawiać, czy mój stary laptop z GTX 1070, który kiedyś bez większego problemu radził sobie z Wiedźminem 3 na ultra, w ogóle chciałby jeszcze rozmawiać z nową wersją.
Geralt i reszta ekipy również dostali drugie życie
Zmiany nie dotyczą wyłącznie trawy, drzew i budynków. Poprawiono również wygląd postaci, co szczególnie dobrze widać podczas scen przerywnikowych. Geralt prezentuje się zdecydowanie lepiej niż w pierwotnej wersji. Modele, tekstury i oświetlenie twarzy robią swoje, a podczas rozmów różnica jest szczególnie zauważalna.
Nie oznacza to oczywiście, że nagle mamy do czynienia z grafiką rodem z technologicznego dema przyszłości. Nie jest to poziom cudów, które potrafią dzisiaj wyczyniać najnowsze techniki rekonstrukcji obrazu czy generowania klatek. Ale trudno nie zauważyć, że twarze i modele postaci nie wyglądają już jak elementy gry, która została wydana w 2015 roku.
Podobnie jest z animacjami. Twórcy poprawili między innymi animacje Geralta i Płotki, dzięki czemu poruszanie się ma być bardziej płynne i naturalne. I właśnie w przypadku oświetlenia różnica jest chyba największa. Wiedźmin 3 zawsze potrafił wyglądać świetnie, ale teraz wiele scen zyskuje zupełnie inny klimat.
Przebudowane drzewko umiejętności
Pierwszą większą zmianą, którą można zauważyć już bez wpatrywania się w każdy krzak na Velen, jest przebudowany system rozwoju postaci. Drzewko umiejętności jest teraz znacznie bardziej przejrzyste. Łatwiej zorientować się, które zdolności należą do konkretnych kategorii i jak rozwijać Geralta.

Czy jest to rewolucja? Nie powiedziałbym.
Szczerze mówiąc, po tylu latach nie pamiętam już dokładnie, jak wyglądało oryginalne drzewko i nie będę udawał, że przez ostatnią dekadę codziennie analizowałem jego układ. Wiem natomiast jedno - nowa wersja jest po prostu czytelniejsza. A to wystarczy.
Opcji jest mnóstwo. I to może być jednocześnie największa zaleta i wada
Jeszcze ciekawiej robi się po wejściu do ustawień. Remaster pozwala dostosować do własnych preferencji ogromną liczbę elementów rozgrywki. I nie chodzi wyłącznie o klasyczne suwaki poziomu trudności.
Możemy między innymi włączyć:
- nieskończone powietrze pod wodą,
- brak ograniczenia ciężaru,
- szybsze łodzie,
- niezniszczalne łodzie,
- regenerację zdrowia,
- różne ułatwienia związane z poruszaniem się,
- zmiany sposobu działania walki,
- i wiele więcej.
Do tego dochodzi Ballada barda, czyli zestaw funkcji dostępności przygotowany między innymi z myślą o osobach doświadczających zmęczenia poznawczego czy problemów z koncentracją. Jednym z przykładów jest automatyczne leczenie.
I to jest akurat bardzo dobre podejście. Twórcy nie próbują wszystkich na siłę zmusić do grania według jednego schematu. Możemy sami zdecydować, jak bardzo chcemy zmienić doświadczenie. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy zastanawiać się, ile tych ułatwień naprawdę potrzebujemy.

Wiedźmin 3 jest teraz momentami zdecydowanie zbyt łatwy
I tutaj dochodzę do elementu Remastera, który podoba mi się zdecydowanie mniej. Walka została mocno ułatwiona. Wiem, że część graczy powie: „przecież możesz ustawić sobie wyższy poziom trudności”. I oczywiście będzie miała rację. Remaster daje sporo możliwości dostosowania rozgrywki. Tyle że problem nie polega wyłącznie na tym, jaki poziom trudności wybierzemy.
Podczas mojego testu bardzo szybko zauważyłem, że przeciwnicy nie stanowili większego zagrożenia. Szczególnie dobrze było to widać na początku gry, gdzie natknąłem się na strażników przy moście. W starej wersji Wiedźmina 3 byli oni znani z tego, że potrafili mieć wyższy poziom od Geralta i skutecznie uprzykrzyć życie początkującemu wiedźminowi. Tym razem? Poziomy 4–6. Geralt na pierwszym poziomie. I poszło zaskakująco łatwo.
Geralt dołącza do klubu Wolverine'a?
Wiedźmin 3 dostał w remasterze tyle poprawek i ułatwień, że zaczęły przypominać mi się kolosalne zmiany, które na przestrzeni kilku lat nastąpiły w grze Cyberpunk 2077. Nie mam nic przeciwko ułatwieniom. Gry powinny być dostępne dla jak największej liczby osób. Problem zaczyna się wtedy, gdy twórcy zaczynają zdejmować z gracza kolejne elementy odpowiedzialności. Pamiętam czasy, kiedy w Cyberpunku 2077 trzeba było pilnować zapasów, kupować amunicję i uważać, żeby nie wystrzelać wszystkiego podczas jednej misji. Z czasem gra coraz bardziej pozwalała po prostu biegać przed siebie i strzelać do wszystkiego, co się rusza. W Wiedźminie 3 zaczynam mieć podobne odczucia - zwłaszcza, że inteligencja przeciwników wcale nie wzrosła.
Oczywiście można powiedzieć, że jeśli komuś to przeszkadza, wystarczy wyłączyć odpowiednie opcje. I właśnie dlatego nie nazwałbym tego błędem samym w sobie. Problemem jest raczej to, że podstawowe doświadczenie gry zaczyna przesuwać się w stronę większej wygody. A ja nie zawsze chcę być prowadzony za rękę.

Na szczęście można sobie wszystko ustawić
Tutaj jednak Remaster sam częściowo się broni. Wiele nowych funkcji można wyłączyć. Możemy zdecydować, czy chcemy automatycznie nakładać oleje, czy wolimy robić to ręcznie. Możemy pozostawić ograniczenie ciężaru, wyłączyć nieskończone powietrze czy zrezygnować z innych ułatwień. Można również dostosować elementy systemu walki.
To zdecydowanie należy zapisać po stronie plusów. CD Projekt RED nie mówi: „Tak ma wyglądać Wiedźmin 3 i koniec”. Zamiast tego daje graczowi sporo przełączników. Problem w tym, że warto wejść do ustawień zaraz po rozpoczęciu gry. Niektóre opcje mogą być aktywne i jeśli ktoś po prostu odpali grę i ruszy na szlak, może nawet nie zauważyć, że część rzeczy działa inaczej niż kiedyś. A potem może się zastanawiać, dlaczego nagle Geralt nie musi martwić się o połowę rzeczy, które przez lata były częścią jego codziennego życia.
To nadal Wiedźmin 3, ale po bardzo mocnym liftingu
Warto też pamiętać o pozostałych zmianach, które niekoniecznie rzucają się w oczy podczas pierwszych minut. Odświeżono między innymi wiedźmińskie zmysły, interfejs, animacje, efekty znaków i zachowanie przeciwników. Dodano również transmogryfikację, rozszerzony tryb fotograficzny oraz wsparcie dla mod.io. Niektóre zmiany są więc czysto wizualne, inne mają wpływ na komfort zabawy, a jeszcze inne potrafią zmienić sposób, w jaki podchodzimy do rozgrywki.
I chyba właśnie dlatego określenie „remaster” zaczyna tutaj mieć trochę inne znaczenie niż w przypadku typowych odświeżeń. To nadal nie jest remake, ale jednocześnie trudno traktować tę aktualizację jak zwykłego patcha.
Największą zaletą jest to, że nie trzeba za to płacić
I wracamy do początku. Gdyby CD Projekt RED sprzedawał ten pakiet zmian jako osobny produkt za kilkadziesiąt czy nawet kilkaset złotych, można byłoby długo dyskutować, czy warto ponownie kupować Wiedźmina 3. Ale nie musimy. Posiadacze gry na PS5, Xbox Series X|S i PC otrzymują Remaster jako darmową aktualizację.
Zwłaszcza że nie mówimy o aktualizacji, która dorzuca kilka tekstur w wyższej rozdzielczości i poprawia trzy animacje. Mówimy o przebudowie wielu systemów gry, poprawkach wizualnych, nowych opcjach, zmianach w walce, nowym rozwoju postaci i szeregu funkcji dostępności. Sam CD Projekt RED określa tę wersję jako najbardziej dopracowaną i immersyjną odsłonę przygód Geralta.
Tyle że mam jedną dużą prośbę do twórców: nie odbierajcie Wiedźminowi jego charakteru. Bo największym zagrożeniem dla tej aktualizacji nie jest to, że wygląda zbyt dobrze. Wręcz przeciwnie. Grafika, oświetlenie i poprawione modele sprawiają, że powrót do Velen czy Novigradu może być naprawdę przyjemnym doświadczeniem. Problemem jest momentami zbyt duża wygoda.
Wiedźmin 3 zawsze był grą, w której Geralt był potężnym wojownikiem, ale nie był niezniszczalnym superbohaterem. Musiał przygotować się do walki, dbać o ekwipunek, korzystać z olejów, mikstur, znaków i odpowiedniego uzbrojenia. Teraz możemy część tych rzeczy po prostu wyłączyć z równania. I o ile świetnie, że osoby potrzebujące takich funkcji je dostaną, tak ja osobiście podczas kolejnego przejścia będę bardzo uważnie sprawdzał, co mam włączone. Bo Geralt nie powinien chyba zostać drugim Wolverinem.
Podsumowanie
Wiedźmin 3: Dziki Gon - Remaster to naprawdę ogromna aktualizacja i trudno nie docenić faktu, że CD Projekt RED udostępnia ją za darmo posiadaczom gry. Oprawa wizualna dostała potężnego kopa, oświetlenie potrafi robić ogromne wrażenie, postacie prezentują się znacznie lepiej, a przebudowany rozwój bohatera i masa nowych ustawień pozwalają dostosować rozgrywkę do własnych potrzeb. Z drugiej strony mam wrażenie, że w pogoni za dostępnością i wygodą twórcy momentami poszli o krok za daleko, przez co walka i eksploracja potrafią być zwyczajnie zbyt łatwe. Na szczęście większość kontrowersyjnych ułatwień można wyłączyć, więc ostatecznie każdy może zdecydować, jakim Geraltem chce przemierzać kontynent. Jeśli jednak liczyliście na mały lifting starego Wiedźmina 3, możecie się zdziwić - 45 GB później dostajemy grę, która nadal jest Wiedźminem 3, ale zdecydowanie nie jest już dokładnie tym samym Wiedźminem 3, którego pamiętamy z 2015 roku.
